PMblog

środa, 3 lutego 2016

Trend nr 1: Agile obowiązuje /10 trendów w PM na 2016

Rys. https://blog.cultureamp.com/what-is-takes-to-be-an-agile-hr-org/

Twenty Eighty Strategy Execution (http://strategyex.com/) – dawniej działające pod nieco inną marką – opublikowało trendy na 2016 w zarządzaniu projektami.  Pomyślałem, że to dobra jest okazja do wznowienia bloga. Spróbuję w kolejnych wpisach przedyskutować te trendy i odnieść je do ‘przeciętnej’ polskiej firmy. Nie gwarantuję tu dosłownego tłumaczenia i ścisłego cytowania. Każdy, kto chce zapoznać się z oryginałem – proszę by ściągnął ten oryginał z linku, zamieszczonego powyżej. Tutaj chcę podzielić się swoimi refleksjami, które mnie naszły, po lekturze raportu.
Pierwsze zagadnienie to zagadka – jak powstają takie trendy? Kto to orzeka i na jakiej podstawie? Niestety, tego nie wiemy. Żaden „trendolog” nie był łaskaw podzielić się metodologią budowania trendów. Być może, nie było czym się dzielić. Ot, usiadło kilku facetów i im się napisało.  By było bardziej naukowo podano kilka źródeł. Nowocześnie – bo jest cytowany Internet. Światowo – bo jest odwołanie do wszechwiedzącego PMI-a. Jest praktycznie –publikacje firmowe. Niestety, kliknięcie kilku linków odsyła nas do strony ERROR. Ale może to wina mojego łącza.
Moim zdaniem słowo trend pochodzi z obszaru statystyki. Wg wikipedia.org także z obszaru seksuologii i socjologii. Wg tego źródła: trend albo tendencja rozwojowa to monotoniczny składnik w modelu zależności badanej cechy statystycznej od czasu. A zatem czytając artykuł wolałbym sam ten trend wyłowić spośród zgromadzonych danych. To jest istota trendologii czyż nie?
Trend nr 1: Agile w zarządzaniu projektami nadal obowiązuje.
Autorzy zwracają uwagę, że choć metody zwinne nadal będą wpływać na to, jak robimy zadania projektowe oraz na to jak zarządzamy w ogóle – to jednak świat się przekonał, że myślenie bez planu lub bardzo krótko wzroczne sporo kosztuje. Cudnie! To faktycznie odkrycie na miarę mega-trendu. Mówiliśmy o tym od samego początku, gdy powstał manifest agile. (Co zresztą jak wiadomo nie było początkiem agile). Bo jak wiemy, lub nie, twórcy agile położyli swoje postulaty – nie jako kategoryczne zaprzeczenie starego, ale jako przebalansowanie. I gdy mówili, by nie przykładać wagi do dokumentacji – nie chodziło im, by nie robić tego w ogóle. Ale by nie przesadzać z tym, szczególnie jeśli nie działa oprogramowanie. Agile ma wiele warunków brzegowych. Bez nich nie można stosować tej filozofii. Na przykład: dobre relacje (szacunek i partnerstwo) pomiędzy zespołem i Klientem. Albo: niewielki koszt kolejnego wariantu. Jeśli te dwa wymienione nie zachodzą – nie ma mowy o agile. Logiczne i plasujące agile tam, gdzie jej miejsce. Faktycznie – jak robimy oprogramowanie i możemy zaangażować product ownera – umiemy się z nim komunikować – możemy pracować iteracyjnie. Ciekaw jestem co na to towarzystwo, które w 2014 na konferencji na UJ o projektach publicznych udowadniało, że nawet w administracji z agilem można sobie poradzić. Nie ma barier – mówiła jedna z prelegentek. To, że tak mówiła to żaden problem, to że taka prelegentka w ogóle mówiła (ktoś ją dopuścił) to dopiero zagadka.
Co więcej świat zaczął równoważyć metody zwinne z podejściem waterfallowym. Zaczęło się wspieranie pracowników w rozwoju wszechstronnym kompetencji projektowych. Moim zdaniem – ta droga jest słuszna. Choć nie uważam jej za jakoś specjalnie nową. Tom Mochal, szef TenStep mówił o tym już w 2010 na konferencji, jaką organizowaliśmy w Polsce. Twierdził, że agile w czystej formie – to jak wspominałem – dobre ale do pewnego typu projektów. I najlepiej sprawdza się wg niego układ metod hybrydowych. Sam zaproponował takie metody. Łączy w nich zwinność agila z planowaniem waterfallowym. Fajne? Nie tylko, bardzo praktycznych. Zainteresowanych materiałami na ten temat – zapraszam do osobistego kontaktu. To tyle o pierwszym trendzie. C.D.N.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz