PMblog

czwartek, 11 lutego 2016

Trend nr 4: Rozumienie i upraszcxzanie złożoności

Rys. pochodzi z https://bristolbrunelleadership.wordpress.com/2014/01/27/simplicity-complexity-dna-and-dark-matter/

Może nie dokładnie tak brzmi to w angielskim, ale mniej więcej o to chodzi. Ponieważ świat się skomplikował – informacje płyną wartkim strumieniem wszędzie, project manager musi rozumieć złożoność i radzić sobie z nią. Bo inaczej nie da rady z projektami. A zatem ci PMowie, którzy potrafią złożoność przedstawić prościej, potrafią patrzeć strategicznie na to co wpływa na pracę projektową i na co ona wpływa, jakie są zależności, jak równoważy się technologia z czynnikiem ludzkim - ci dadzą radę.

Mam wrażenie, że ten trend to kolejny dowód na to, że branża projektów jest nadal związana pępowiną ze środowiskiem IT. Może i się skomplikowały systemy. Być może BIG DATA stała się passe i już się ją zastępuje BIG DATA 2.0 (to pewnie ogłosi zaraz polski wydawca Harvard Business Review, o ile jeszcze tego nie zrobił). A może zastąpimy to jeszcze innym, fajnym słowem rodem z wielkiej czwórki. Może Information and Business Value Management (w skrócie IBM?) lub coś tego typu? Ale to nie są jedyne typy projektów, które się realizuje! Czy o skomplikowaniu i złożoności, wielowariantowym przetwarzania informacji będzie myślał menedżer projektu odtworzeniowego w Hucie Miedzi Głogów? Czy z problemem spotka się HR-owiec implementujący systemy motywacyjne? A może firma budująca projekt nowej obwodnicy?

Czy więc zarządzanie projektem jest bardziej skomplikowane, czy projekty dotyczą bardziej złożonych systemów? Czy jeśli system jest bardziej złożony – to od razu proces planowania projektu, kontroli zadań etc. musi być złożony? Czy autorzy nie pomylili realizacji projektu (szczególnie informatycznego) z zarządzaniem projektem?  Trzeba upraszczać, ale nie z powodu zalewu danymi, ale z powodu przebiurokratyzowania. Ja zaproponowałbym inne ujęcie tematu. Wyzwaniem jest uproszczenie zbyt złożonych metod zarządzania. A jednocześnie, niedopuszczenie by odformalizowane projekty wywoływały bałagan. Tu dochodzimy do sedna – kluczem dobrego zarządzania projektami jest skalowalność.  Dlaczego skoro projekty są różne – próbujemy zarządzać nimi tak samo, stosując te samem metodyki i procesy? Dlaczego każemy kierownikowi projektu (człowiekowi dość zajętemu) wybierać i samemu decydować jak zarządzać projektem? Jemu trzeba pomóc! Dostarczyć dobre narzędzia, które łatwo dopasują się do skali jego projektu. A to gwarantują skalowalne metodyki. Znam takąJ www.tenstep.pl (to była reklama:-)) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz