PMblog

piątek, 5 lutego 2016

Trend nr 2: Bardziej strategiczna rola kierownika projektu (strategic project manager?)

©iStockphoto.com/fotosipsak
Od wielu lat PMowie próbują przejść drogę od zarządzania projektami techniczno-produkcyjnymi do projektów biznesowych. To trend na 2016. Zgadzam się, że jest to potrzebne.  Szczególnie w dużych organizacjach zdarzają się menedżerowie na szczycie, którzy nie myślą w perspektywie strategii (bo nie potrafią) ale i nie umieją dowozić większych rezultatów (bo już zapomnieli jak to się robi lub myślą, że na ich pozycji to nie jest konieczne). Więc przyda się ktoś – przyboczny – kto dostanie bardziej strategiczny temat i poczuje się z tym dobrze (doceniony). Z drugiej strony, ów ktoś będzie miał na tyle sprytu, że dowiezie rezultat – tak jak jego sponsor obiecał swoim mocodawcom.  Top Manager staje się niejako wówczas hubem, który kontroluje zdekomponowane akcje strategic project managerów (SPM).
Problem w tym, że to nie takie proste w realizacji. Bo nie wiadomo jak tę wizję sprzedać „górze”. To, że ona tego potrzebuje – nie oznacza, że uwierzy PMom. W 2013 na PMOSymposium oglądałem wyniki badań wielkich firm doradczych. Firmy te doszły do wniosku, że zasadniczo „góra” nie rozumie PMów. Nie postrzega ich jako wartościowego partnera. W zasadzie w ogóle ich niemal nie postrzega. Choć uważa, że strategiczne projekty są ważne – to prawie 90% mówi, że nie zarządza nimi zgodnie z regułami sztuki PMowej.
Co ma zrobić więc manager projektu / pmo by wejść w bardziej strategiczną orbitę? W zasadzie to pytanie na całą książkę. Podzielę się kilkoma rzeczami, jakie przychodzą do głowy od razu;
1.       Zajmij się małymi i średnimi projektami.
Małe i średnie projekty są moim zdaniem najtrudniejsze. Do nich nie przydziela się najbardziej sprawnych kierowników. Za nimi nie stoją najwięksi sponsorzy. O nich nie pisze się w gazetkach firmowych. Rady nadzorcze często widzą je w formie zagregowanego parametru zbiorczego. Kto się nimi przejmuje? W zasadzie kierownicy projektu. Bo cała organizacja miewa ważniejsze sprawy. Jednak, gdy dostatecznie dużo małych tematów nie wyjdzie – od razu jest winny – kierownik projektu i pmo (bo nie dopilnowało). Rada więc jest prosta – zanim sięgniesz po bardziej strategiczne projekty musisz mieć pewność, że nie przyłapią cię na wpadkach z małymi projektami. Nikt ci nie zaufa, gdy organizacja powie „jak to, on ma zając się tym tematem, skoro nie umiał dopilnować X, Y, Z?”.
2.       Zejdź na produkcję.
Pamiętam gdy kiedyś szedłem po hali produkcyjnej w Hutchinsonie. Oprowadzająca mnie szefowa HRu zwróciła uwagę operatorowi wózka, by zamykał drzwi w magazynie. Potem powiedziała do mnie „No, bardzo prosta relacja – otwierają drzwi, robią przeciągi, wyziębiają się – a ja potem widzę absencję na poziomie 18%”. Katarzyna jest jedną z tych niesamowitych szefowych HR, które schodzą na produkcję, obserwują ludzi, widzą ich pracę. Katarzyna nigdy nie mówiła „nie wiem co oni tam robią, ja jestem psychologiem”. Tylko się dowiadywała. Dzięki temu doskonale rozumiała biznes i jego zasady.
Kierowniku projektu – zejdź na halę. Zrozum produkcję / usługi. Poznaj biznes. Daj się poznać i poznaj innych. To nie tylko socjotechnika. Lepiej będziesz rozumiał wymagania. Lepiej zrozumiesz jak projekt powinien przekazywać produkty do eksploatacji. Lepiej poznasz zasady pozyskiwania interesariuszy. Lepiej zrozumiesz jak gospodarować zasobami.
3.       Bądź elastyczny.
Jeden z członków zarządu „wiesz, ci PMowie to jak taliban. Chodzą z metodykami i procedurami. Napominają, nauczają, ewangelizują. Po mojemu – to po prostu się czepiają i przeszkadzają w robocie. Nawet jak masz dobry pomysł – to taki przyjdzie i w ramach definiowania udowodni ci, że on nie jest dobry. Wręcz, że on jest niedobry, a ty jesteś debilem.”.
Metodyki mogą przeszkadzać. Jeśli wczytujesz się w nie i uczysz ich na pamięć – bo musisz zdać PMP – to zaczynasz stosować jak kanon. A metodyka nie ma nic wspólnego z kodeksem. Europejskie rozumienie przepisu nie ma większego zastosowania. Raczej trzeba przyjąć perspektywę amerykańską – gdzie przepisy są po to, by je stosować ale używając zdrowego rozsądku. Bądź elastyczny w stosowaniu metod. Patrz na funkcję celu. Jeśli coś (co nakazuje metodyka) jest zbyt bolesne, za trudne i ominięcie tego popchnie sprawę do przodu – to omijaj i popychaj…
4.       Daj się lubić.
Kierowniku projektu – mów językiem, jaki jest rozumiany przez słuchaczy. Jeśli zaczniesz od tego, że zakres projektu, stworzony w procedurze definiowania, nie obejmował wszystkich przedmiotów dostawy fazy implementacji – dlatego SPI i CPI wchodzą w tendencję, która mówi, że EV będzie nie dowiezione… budujesz mur! Daj się lubić, daj się poznać. Myśl perspektywą słuchacza. Wiedz, że jego niedouczenie w zarządzaniu projektami nie jest jego wadą. Nie każdy musiał studiować PMBoKa czy TenStepa. To twoja rola  by zachęcić i zwolna edukować.
5.       Kreuj wizerunek „na górze”.
To punkt, gdzie aż nie wiadomo co napisać. Każdy zarząd jest inny. Każdy właściciel ma inne zasady budowania biznesu. Jest jedyna porada „przynęta musi smakować rybie, a nie wędkarzowi”. I już.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz